
// //
// //
// //
// //
// //
// //
// */
Bardzo lubimy cieszyć się nowinkami technicznymi i tym większą sprawiają nam one radość, im bardziej podnoszą wygodę życia codziennego. Jednym z takich przełomowych wynalazków jest obecnie powszechnie stosowana technologia sieci bezprzewodowych WiFi (Wireless Fidelity). Sieci bezprzewodowe, to oczywiście nic innego jak sieci radiowe.
Do rozwoju komunikacji radiowej niewątpliwie przyczyniło się wynalezienie telegrafu „bez drutu” w roku 1897 oraz strategiczne nim zainteresowanie armii amerykańskiej. W świecie komputerów, komunikacja bezprzewodowa zagościła dopiero w latach 90. Jak zwykle, początkową barierą powszechnego stosowania tego rozwiązania była dość wysoka cena kart bezprzewodowych, niezbędnych do korzystania z tej technologii. Nad standardami bezprzewodowych sieci komputerowych pracowano już od 1985 roku.
Jak w wielu innych dziedzinach, na przestrzeni lat użytkowanie tego typu urządzeń przyniosło różnego rodzaju spostrzeżenia, które zastosowano w kolejnych generacjach kart bezprzewodowych, głównie w celu poprawienia jakości pracy. Z czasem routery bezprzewodowe osiągnęły przystępne ceny i stały się popularne – głównie z dwóch powodów. Po pierwsze – uwalniają nas od kolejnych kabli, których plątanina za telewizorem lub pod biurkiem z komputerem nas przytłacza. Po drugie – jest to jeden ze sposobów współdzielenia łącza internetowego. Owe routery potrafią jednak przysporzyć sporo kłopotów, wynikających głównie z kiepskiej komunikacji pomiędzy routerem, a komputerem. Tak naprawdę nasze oczekiwania rosną. Chcemy internetu wszędzie, tzn. w salonie, w łóżku i nawet w ogrodzie.
Cóż więc może być nie po naszej myśli? To proste – zasięg. A jeszcze prościej mówiąc – w jednym miejscu mamy dostęp do internetu, a w innym czasami jest, a czasami wcale go nie ma. I co z tym zrobić?
Należy podejść do rzeczy bardzo rozsądnie. Po pierwsze, proponuję rozpakować router. To brzmi zabawnie, ale bardzo często urządzenia te nie funkcjonują poprawnie, ponieważ właściciel nie odkleił folii, która skutecznie uniemożliwia chłodzenie. Router przegrzewa się, zawiesza, przestaje działać, itd. Kolejnym elementem jest poprawne umieszczenie routera. Nie polecam pozostawiania „pudełka” na podłodze albo w szafce, skrupulatnego chowania w kącie pokoju. Oczywiście, jeżeli mieszkamy w kawalerce czy w studio, to zasięg zawsze będzie, ale jeżeli mamy kilka pokoi, to odległość z salonu do sypialni lub na kolejne piętro może być znacząca. Warto więc rozważyć ustawienie routera w centralnym miejscu naszego domu lub mieszkania. Jakie przeszkody są najtrudniejsze dla naszego WiFi? Wymienię w kolejności skuteczności tłumienia sygnału: beton, w szczególności żelbeton, cegła, płyta kartonowo-gipsowa, mniej tłumi aluminium, drewno i szyba. Należy pamiętać, że w ustawieniach routera w Europie mamy do dyspozycji 13 różnych kanałów radiowych (częstotliwości). Jeżeli wszyscy pracują np. na 6 kanale (najpopularniejszym), może okazać się, że poprawimy nasz zasięg zmieniając kanał na inny. Ustawienia należy zastosować i przetestować.
Kolejny krok polecam jedynie użytkownikom zaawansowanym. Jeżeli mamy wystarczającą wiedzę, należy rozpatrzyć aktualizację oprogramowania lub wręcz zastosowanie oprogramowania alternatywnego. Fabrycznie routery mogą mieć ograniczoną moc. W praktyce można je podkręcić wgrywając amerykańską wersję softu. W Ameryce obowiązują inne standardy i ten sam router może pracować z większą mocą. Innym rozwiązaniem jest wgranie oprogramowania na bazie systemu Linux (wpisz w Google: dd-wrt).
Wszystkie dotychczas wymienione metody można zastosować bez ponoszenia dodatkowych kosztów, jeżeli jednak nie przyniosą one zamierzonych efektów, potrzebne będą pewne inwestycje. Należy rozpocząć od zmiany anten(-y). Moim zdaniem, w tym przypadku poprawa może okazać się najbardziej widoczna. Istnieje również możliwość schowania „pudełka” i wyeksponowania tylko anteny. Przeciętne koszty takiej modernizacji będą się zawierać między 5 a 50 euro. Są routery, w których wystarczy odkręcić antenę i przykręcić nową, ale są również takie, które trzeba będzie rozkręcić, zakupić stosowną przejściówkę i podłączyć nową antenę. Urządzenia w standardzie N będą miały dwie lub trzy anteny.
Nadal nie mamy sygnału na poddaszu, na tarasie, w piwnicy i ogrodzie? Co jeszcze można zrobić? Nadal jest dostępnych kilka rozwiązań. Najprawdopodobniej nie obejdzie się bez zakupu kolejnego, tym razem wyspecjalizowanego urządzenia. Możliwość pierwsza to instalacja jednego lub kilku przekaźników. Należy szukać routerów z funkcją WDS (Wireless Distribution Service – Funkcja Bezprzewodowego Mostu). Dobrze jest tutaj stosować zasadę zakupu urządzenia tego samego producenta, a czasami nawet tego samego modelu. Nie należy przesadzać z zabezpieczeniami, najprawdopodobniej możliwe będzie tylko zastosowanie systemu zabezpieczeń WEP.
Inna możliwość to przekazanie sygnału na inne piętro lub w bardziej odległe miejsce naszego domu za pomocą sieci elektrycznej (PLC – Power Line Communications) i umieszczenie tam kolejnego routera w trybie pracy AP (Access Point – Punktu Dostępowego). Należy starać się unikać czegoś, co fachowo można nazwać podwójnym NAT (Network Address Translation), uchroni nas to przed niespodziankami podczas surfowania.
Podsumowując – jaki powinien być zasięg domowego routera? Około 40 metrów, ale może znacznie zmaleć, jeżeli napotka przeszkody „terenowe”, głównie ściany i stropy.
Publiczne sieci bezprzewo-dowe mogą umożliwiać dostęp nawet z 500 metrów na otwartej przestrzeni. Natomiast rozwiązania profesjonalne, przy użyciu anten kierunkowych, pozwalają komunikować się nawet na kilka kilometrów. Zaznaczam, że routery te mają nadal tę samą moc, co nasz domowy.
Konrad Gajda
konrad@gajda.be
Gsm 0478 639 673