Powrót planszówek

W ostatnich latach w Polsce i na świecie obserwuje się stały wzrost popularności gier planszowych. To ciekawa alternatywa dla wciąż powiększającego się świata gier komputerowych i okazja do spędzenia czasu w gronie przyjaciół lub rodziny. Zwiększone zainteresowanie i duża konkurencja sprawiają, że gry planszowe są coraz lepiej wykonane i coraz ciekawsze.

 

Kiedy popularność zaczęło zyskiwać radio, wielu prorokowało, że nastąpił zmierzch książki i słowa czytanego. Epokę później, taką samą przyszłość wróżono rozgłośniom, kiedy pojawiła się telewizja. A jednak wszystkie te formy przekazu nadal funkcjonują i mają się dobrze. Każda z nich jest bowiem inna, każda niesie coś wyjątkowego. Podobnie było z grami planszowymi. Kiedy nieprawdopodobną popularność zaczęły zyskiwać gry komputerowe, świat gier planszowych wydawał się być skończony. Tak się jednak nie stało i po czasie krótkiego zapomnienia „planszówki” wracają do łask. Jest w nich bowiem coś specyficznego, klimat, którego nie odda nam nawet najlepsza gra interakcyjna. Wystarczy wpisać w google hasło „gry planszowe”, a wyskoczy nam kilkaset ofert i kilka tysięcy tytułów. Są gry familijne, imprezowe, strategiczne, losowe i wiele, wiele innych, dopasowanych do gustów i potrzeb klientów. Wciąż pojawiają się nowe przeboje i kontynuacje najlepszych hitów. Kilka gier pozostaje jednak na topie i te tytuły chcielibyśmy Wam przedstawić. Może to być dobry prezent świąteczny i okazja do wspólnego spędzenia czasu.

 

Od lat w czołówce

Gra „Ryzyko” jest prawdopodobnie najpopularniejszą grą strategiczną na świecie. Klasyczna wersja wydawana jest nieprzerwanie od 1959 roku, a więc już ponad pół wieku! Doczekała się naturalnie wielu wznowień i wariantów, a także całej palety najróżniejszych mutacji. Do zwycięstwa w grze niezbędna jest odwaga w podejmowaniu militarnych decyzji i sprawne kierowanie swoimi siłami. „Ryzyko” oferuje graczom możliwość zawierania sojuszy, ale należy być tu bardzo ostrożnym.

Sojusznicy łatwo mogą zamienić się w zażartych wrogów, a wiadomo, zwycięzców się nie osądza… Klasyczna pozycja i gwarantowana dobra zabawa! Kto woli się przenieść w bardziej „fantastyczny” świat, musi zagrać w „Magię i Miecz”! Do dziś z łezką nostalgii w oku przyglądam się kolejnym edycjom gry i przypominam sobie swój pierwszy z nią kontakt w późnych latach osiemdziesiątych. „Magia i Miecz” została wydana przez brytyjską firmę Games Workshop i doczekała się kilkunastu wersji językowych. Co ciekawe, polska edycja, jako jedyna na świecie, miała odmienną niż oryginalna oprawę graficzną – przez wielu fanów uważaną za lepszą od oryginalnej i nadającą zmaganiom graczy niepowtarzalny klimat. W tej pełnej niespodzianek grze, gracze wyruszają na niebezpieczną wyprawę po największy skarb, legendarną Koronę Władzy. Można się wcielić w wojownika, kapłana, czarnoksiężnika lub jednego z pozostałych kilkudziesięciu bohaterów, którzy aby pokonać wrogów, władają magią lub mieczem. Gwarantuje to świetną zabawę.

Jeżeli myślicie, że w grze strategicznej chodzi tylko o walkę i niszczenie wrogów, powinniście zagrać w „Kalifornię”. Właśnie odziedziczyło się spadek, w postaci starej rezydencji położonej na słonecznym kalifornijskim wzgórzu. Niestety, domek nie jest w najlepszym stanie i trzeba włożyć wiele pracy, aby przywrócić mu dawny blask. Rozpoczyna się od remontu pomieszczeń znajdujących się wewnątrz budynku, a następnie urządza się je i rozpoczyna zapraszanie gości. Zwycięzcą zostaje gracz, który na końcu gry ma najlepiej urządzony dom, w którym znajduje się najwięcej prezentów przyniesionych przez gości. Temat niby mało ekscytujący, ale rozgrywka jak najbardziej! Pisząc o pozycjach kultowych, nie sposób nie wspomnieć o „Osadnikach z Catanu”. Ta gra to prawdziwy majstersztyk. Gracze są osadnikami na niedawno odkrytej wyspie Catan. Każdy z nich jest wodzem młodej kolonii i dba o jej rozwój, stawiając na dostępnych obszarach nowe drogi i miasta. Każda kolonia eksploatuje różnorodne zasoby naturalne, które są niezbędne do rozbudowy. Gracz musi sprytnie stawiać nowe osiedla i drogi, aby zapewnić sobie dostateczny, ale przede wszystkim zrównoważony dopływ zasobów. Jeżeli ma czegoś nadmiar, może prowadzić handel z innymi graczami, sprzedając im owce, drewno, cegły, zboże lub żelazo, a pozyskiwać od nich te zasoby, których ciągle mu brakuje. Pierwszy z graczy, który uzyska 10 punktów z wybudowanych przez siebie dróg, osiedli i specjalnych kart – wygrywa. Gra ta jest jedną z najczęściej nagradzanych gier na świecie i osobiście gorąco ją polecam, szczególnie początkującym, których zapewne nieodwołalnie wciągnie do świata planszówek.

 

Interesujące nowości

Ciekawą wersją starej gry „Monopoly” jest „Anty-Monopoly”. To uwspółcześniona wersja gry wymyślonej ponad 100 lat temu przez Elizabeth Magie. W prawdziwym świecie przedsiębiorcy i monopoliści pracują nad pomnożeniem swoich dochodów – ale robią to na różne sposoby. W klasycznym „Monopoly” wszyscy gracze zaczynają jako przedsiębiorcy i dopiero w trakcie rozgrywki niektórzy z nich stają się monopolistami. W „Anty-Monopoly” gracze już przed rozpoczęciem partii wcielają się w role przedsiębiorców lub monopolistów i grają według różnych, właściwych dla swojej roli, zasad. Komplikuje to rozgrywkę, dodaje grze nowego kolorytu, a co najistotniejsze, przybliża jej obraz do rzeczywistości.

Ciekawą nowością jest również gra „Z Drogi Śledzie, Pociąg Jedzie”. Każdy z graczy dysponuje w niej czterema lokomotywami. Porusza się je po torach, wykonując rzut kośćmi. Jednak podczas tego ekscytującego wyścigu, należy być ostrożnym – zwrotnice ciągle są przestawiane i może to spowodować wykolejenie lokomotywy lub skierowanie jej na ślepy tor. Wygrywa gracz, który jako pierwszy doprowadzi na miejsce trzy ze swoich lokomotyw. Reklamuje się ten tytuł jako szybką grę rodzinną, która każdego świeżo upieczonego maszynistę pochłonie bez reszty! Do interesujących nowości można zaliczyć również polską wersję popularnej gry „Qwirkle”. Zasady są bardzo proste, ale wymagają zarówno strategicznego, jak i taktycznego myślenia. Przy pomocy 108 dużych, drewnianych płytek, gracze muszą tworzyć ich rzędy, zawierające ten sam kolor, ale różne symbole, albo zawierające ten sam symbol, ale różne kolory. W trakcie układania starają się oni zdobyć jak najwięcej punktów, jednak muszą bardzo uważać, aby przeciwnicy nie pokrzyżowali ich planów. Zasady można pojąć w jednej chwili, zaś spędzić przy tej grze wiele godzin, doskonale się bawiąc. Gra ta została doceniona i wyróżniona wieloma nagrodami, m.in. we Francji, Australii, Finlandii, Niemczech (Gra Roku 2011) oraz Stanach Zjednoczonych (Parents' Choice Gold Award 2007). W 2007 roku została też uznana za najlepszą grę logiczną według stowarzyszenia MENSA.

Polski znak jakości

Ciekawie jest również na scenie polskiej. Tylko w tym roku ukazało się kilkanaście tytułów, a kilka to prawdziwe hity! „K2” pozwoli nam poczuć klimat wyprawy na najtrudniejszy do zdobycia szczyt świata. Gra jest bardzo ładnie zrobiona, a rozgrywka wciągająca. Element losowości jest niewielki, a o wszystkim decyduje żelazna dyscyplina i odpowiednia taktyka. Komu uda się doprowadzić na szczyt swoich alpinistów, a kto zginie w śniegach Himalajów? Będziecie musieli przekonać się sami. „Superfarmer” to gra z niesamowitą historią. Powstała w Warszawie w 1943 roku i nosiła wtedy tytuł „Hodowla zwierzątek”. Jej autorem jest wybitny polski matematyk, profesor Karol Borsuk. Gdy Niemcy zamknęli Uniwersytet Warszawski, profesor został bez pracy, więc aby zapewnić rodzinie przetrwanie wymyślił grę, która przygotowywana domowymi metodami, była sprzedawana w Warszawie. Popularność tego tytułu do dziś jest bardzo duża, szczególnie, że przeliczanie, które jest ważnym elementem gry, jest zdaniem specjalistów znakomitym treningiem i rozwojem dla najmłodszych. Ostatnia pozycja to gra „Kolejki”. Akcja toczy się w czasach głębokiego PRL-u, a zadaniem graczy jest zdobycie wszystkich towarów z listy. Są specjalne karty przepychanek kolejkowych, zaskakujące strategie i brutalne zagrywki, a wszystko w mrocznym klimacie Polski sprzed lat. Grę wydał IPN i jest to znakomity przykład edukacji przez zabawę.

Obecnie większość gier planszowych można zamówić przez internet. I tu zarabianie w euro będzie dużym plusem, gdyż za paczkę zapłacimy niewiele, bo w „naszych” złotówkach. Większość gier oscyluje w przedziale cenowym 50-100 złotych, chociaż trafiają się i takie po 150. Ale to wciąż raptem trzydzieści kilka euro, więc do przełknięcia, szczególnie na świąteczny prezent. Dobra zabawa gwarantowana!

Aleksander Sadomski

Hasło:

Rejestracja / Przypomnij hasło

NOWI UŻYTKOWINCY
  • YvetteP

  • michal1

  • asia848

  • kilerek

  • jarek69

  • Capcom

  • jasza

  • Teressa

  • paulink

NAJNOWSZE NA FORUM
  • 2/2012

  • 1/2012

  • 26/2011

  • 11/2011

  • 11/2011

  • 09/2011

  • 08/2011

  • 07/2011

  • 6/2011