Dziś jest , imieniny obchodzą:

(Nie) przesadzaj z przesądami!

Drodzy Czytelnicy! Kolejny rok nam minął „jak z bicza trzasł”. Ani się człowiek nie zdążył obejrzeć, a tu, proszę Państwa, Boże Narodzenie tuż-tuż.

 

Ci, którzy podobnie jak ja, od wielu lat mieszkają w Belgii, wiedzą, że zamieci w drodze na Pasterkę raczej nie zaznamy. Zaproszeni przez „tubylców” do wigilijnego stołu też nie uświadczymy, ani swojskiego barszczyku, ani karpia (chyba, że sami je ze sobą przyniesiemy…). Wszak nie na darmo się mówi:, „co kraj, to obyczaj”. Przez analogię, można by również powiedzieć: „co kraj, to wierzenia”, chociaż się już tak ładnie nie rymuje.
W październiku rozpoczęłam mini-cykl artykułów poświęconych gusłom i zabobonom w Walonii. Myślę, że szkoda by było ten temat zamknąć, nie omawiając (chociażby pobieżnie) lokalnych przesądów związanych z Bożym Narodzeniem.
I tak, wiele lat temu, w wigilijny wieczór, moja przyjaciółka – Elżbieta, nakłoniła mnie do wystawienia na parapet talerzyka zawierającego kilka nieprzypadkowych akcesoriów. W ich skład wchodziły chleb, woda, świeczka i pieniądze. Nawet zarzuciła mi przesadną oszczędność, dokładając kilka monet z własnej kieszeni. „To, żebyś więcej w przyszłym roku miała” – rzekła z uśmiechem.

Warto bowiem wiedzieć, że w zamierzchłych czasach wierzono, iż woda wystawiona na dwór w wigilijną noc nabierała magicznych właściwości. Używano jej w ciągu nadchodzącego roku, jako „lekarstwa do użytku wewnętrznego” zarówno dla ludzi, jak i zwierząt domowych. Skrapiano nią również krąg wokół gospodarskiego obejścia, aby odpędzić przerażające strzygi i bardziej przyziemne szkodniki.
Podobnie było z osolonym chlebem, którego cała rodzina musiała skosztować, aby uzyskać błogosławieństwo na cały rok. Zaznaczę przy tym, że nie był to chleb poświęcony przez księdza, tak jak nasz opłatek. W Walonii uważano, iż w wigilię samo Dzieciątko Jezus osobiście błogosławi każdy przedmiot, który spędzi tę noc na otwartym powietrzu (żeby nie powiedzieć – w plenerze).
W niektórych regionach po dziś dzień rolnicy wystawiają przed drzwi obory naręcza siana, które później dają bydłu, aby w ten sposób uchronić je od bolesnego gromadzenia się gazów w przewodzie pokarmowym (fachowo to się chyba „meteoryzm” nazywa).

W wigilijną noc umieszczano także przed kurnikiem owies. Takowy zabieg miał chronić drób przed borsukami. Inna wersja tego gusła mówi, iż kura, która sobie taki „poświęcony” owies dziobnie, nie pójdzie znosić jajek na terenie sąsiada.
Szperając w przeróżnych materiałach źródłowych, nie znalazłam żadnych informacji dotyczących zwierząt mówiących ludzkim głosem. Dowiedziałam się natomiast, że w wigilię:

  • ewentualne pianie koguta przepowiada ceny zbóż na nadchodzący rok (skojarzyło mi się to z Paulem – ośmiornicą typującą wyniki meczów piłki nożnej…);
  • jajka zniesione w tę właśnie noc powinny służyć jako talizmany chroniące nas od złych uroków (jak jednak ich używać - nie wiem);
  • jeśli o północy ktokolwiek chciałby podglądać bydlęta klękające w stajence, czeka go nagła śmierć.

 

Taki sam los miałby spotkać osoby, które zajmują się pracami domowymi w dzień Bożego Narodzenia (mamy zatem doskonały pretekst do zasłużonego odpoczynku!).
Może wydawać się to zaskakujące, ale rezultaty moich poszukiwań dotyczących wierzeń noworocznych okazały się wyjątkowo skromne. Znalazłam ich jedynie dwa:

  • w dzień Nowego Roku należy jeść bigos, co przyniesie nam szczęście i pomyślność na cały rok (myślę, że po szampańskim Sylwestrze talerz bigosu nikomu nie zaszkodzi!);
  • oraz – „wierzenie na zakończenie” – w niektórych regionach (np. w Jodoigne), jeżeli w pierwszy dzień roboczy nowego roku jakaś kobieta (prawdopodobnie chodzi o obce panie) przekroczy próg domu przed nadejściem listonosza, wróży to niechybnie nieszczęście. Co jednak zrobić, jeśli listonosz to niewiasta?

 

Zagłębiłam się w tematykę walońskich przesądów, gdyż od kilku lat już interesuję się belgijską tradycją, również tą niematerialną. Cytowane przeze mnie przykłady należy jednak traktować z przymrużeniem oka. Jak to śpiewają w Polsce: „Kto chce, to niechaj wierzy, kto nie chce, niech nie wierzy…”. Ja tymczasem pożegnam się z Państwem, życząc wszystkiego najlepszego zarówno na Boże Narodzenie, jak i na przyszły rok.

Polecamy

Z czasami PRL-u do końca życia będą mi się kojarzyły dwa, położone na przeciwnych zresztą biegunach, zapachy. Pierwszy z nich to dystyngowany i nie do podrobienia zapach sklepów Pewex, ale o tym porozmawiamy innym razem.

  Dorośli wołają na alarm, krzyczą, zakazują, nakazują, odłączają, zabierają kable …i nie znajdują złotego środka, by odciągnąć dziecko od sprzętu elektronicznego.

Zanim zacznę, warto chyba wyjaśnić, czym się na co dzień zajmuję, gdyż może to nieco pomóc zrozumieć moją obecną sytuację. Prowadzę swoją własną działalność, jeśli tak to można nazwać. Choć osobiście traktuję to raczej jak pomoc personalną.

Świadczenie „500 +” to nieopodatkowane 500 zł miesięcznie na każde drugie i kolejne dziecko do lat 18, bez dodatkowych warunków. Rodziny o niskich dochodach, poniżej 800 zł netto na osobę, otrzymają 500 zł także na pierwsze dziecko.

Zakup prezentu, który obdarowanemu sprawi prawdziwą radość i będzie jednocześnie niespodzianką, naprawdę nie jest taki prosty, jakby się z pozoru mogło wydawać.

8-ego września przypada Międzynarodowy Dzień Alfabetyzacji, obchodzony co roku przez państwa ONZ w ramach programów walki z analfabetyzmem.

Rozpoczęcie nowego roku szkolnego to dla wielu mam większy stres niż dla ich dzieci. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że rodzicielki są świadome nawału pracy jaki je czeka w ramach codziennej gonitwy między pracą, domem, a szkołą.

Ogromnym sukcesem zakończyła się pierwsza edycja Polskiego Biegu w Brukseli „Polish Run” organizowanego wspólnie przez Dom Polski Wschodniej w Brukseli i Ambasadę RP w Królestwie Belgii. 23 września 2017 r.

Jadąc z kolegą Waldkiem na piękne łowisko nad Loire, o nazwie Etang de Vaumigny, zastanawiałem się, jakie przygody nas tam czekają, gdyż do tej pory rzadko udawało się spędzić zasiadkę nad jakimkolwiek łowiskiem bez dziwnych zdarzeń lub interesujących przygód.

 

Pracuje na pełen etat, jest przedstawicielką związków zawodowych, aktywnie działa w szeregach partii CDH. Drobna blondynka, której pasją jest bycie fit. Od kilku miesięcy prowadzi bezpłatne zajęcia fitness, opracowuje indywidualne plany treningowe i wspiera zupełnie sobie obce dziewczyny, które zapragnęły zmienić coś w swoim życiu. O determinacji, cierpliwości i wierze w drugiego człowieka rozmawiamy z Izabelą Sobolewską – dziewczyną, która nie może usiedzieć w miejscu.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Dzień Dziecka 2012
  • Krakus
  • Bal Gimnazjalistów
  • Mini galeria 03
  • Koncert Budki Suflera
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Miss Fitness
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Mini galeria 04
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Ani Mru Mru

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices