Dziś jest , imieniny obchodzą:

Eurosieroty? Któż to taki?

23 kwietnia, w EWSPA Domu Polskim, mieliśmy okazję zobaczyć film dokumentalny pt. „Jestem Kuba”, w reżyserii Norweżki Ase Svenheim Drivenes, którego producentem polskim był Edward Porembny. Matronat (żeński rodzaj patronatu) nad wydarzeniem objął Kongres Kobiet w Brukseli i Bekap.

 

Kuba woła młodszego brata i prosi: „Zjedz śniadanie”. Mikołaj się wykręca: „Nie teraz, może później” i wsuwa rękę do torby z chipsami. „Nie możesz jeść tylko chipsów!” – mówi Kuba. Mikołaj odpowiada – „A właśnie, że mogę! Nie będziesz mną rządził!”.

Zapytacie, czy to będzie tekst o odchudzaniu? Nie, ta scenka to fragment filmu. Rodzice 12-letniego Kuby i 8-letniego Mikołaja nie mogli znaleźć pracy w miasteczku na południu Polski, gdzie mieszkali i wyjechali na Zachód do pracy. Ojciec znalazł zatrudnienie w fabryce w Szkocji, a mama pojechała do Wiednia, gdzie zajmowała się sprzątaniem. Co dwa tygodnie wracała na weekend do Polski. Ojciec raz na kilka miesięcy. Dzieci były zostawione właściwie same, pod opieką opiekunek i dalszej rodziny. Ale pani przychodząca zrobić obiad, to nie to samo co stała obecność rodziców. Kuba, jako starszy, został więc zmuszony do bycia mamą i tatą i do rządzenia w domu. W czasie nieobecności rodziców dzieciaki starały się żyć jak dawniej, po staremu. Tylko w mieszkaniu jakiś drętwy spokój, a dni dłużą się niewiarygodnie. Codzienne telefony od mamy, która stara się jak może „być” razem z nimi i kontrolować, co się dzieje w domu, nie są w stanie zapełnić pustki i poczucia samotności. Najnowsza gra na Xboxa i wypasiony model telefonu nie zastąpi bliskości mamy i ciepła jej uścisku. Ale film daleki jest od oceny rodziców, którzy wypruwają sobie flaki, aby zapewnić swoim dzieciom godziwy byt. I nie o to chodzi w tym filmie. Chodzi raczej o pokazanie zjawiska – rozłąka z rodziną, tęsknota, ciągłe czekanie – pewnie wielu z was to bardzo dobrze zna. A przecież właśnie te cechy najlepiej opisują sieroctwo. Stąd ukuł się termin – eurosieroty.
Kto to są eurosieroty?
Potocznie terminem „eurosieroty” określa się dzieci, których jeden lub dwoje rodziców wyjechało do pracy za granicą. Dzieci te zostały w kraju pozostawione pod opieką dziadków (najczęściej – ok. 70%), dalszej rodziny lub starszego rodzeństwa. MEN przyjmuje, że przez pojęcie eurosieroctwa należy rozumieć sytuację, w której emigracja zarobkowa rodziców/rodzica powoduje burzenie podstawowych funkcji rodziny, takich jak zapewnienie ciągłości procesu socjalizacji i wsparcia emocjonalnego dziecka. Takie rozumienie eurosieroctwa oznacza, że nie każde dziecko, którego rodzice lub rodzic wyjechał do pracy za granicą, powinno być traktowane jako eurosierota. MEN dodaje, że: „Formalnie rzecz biorąc, o sieroctwie możemy mówić wtedy, kiedy dziecko jest przekazane pod opiekę rodziny zastępczej lub placówki opiekuńczo-wychowawczej.”

 

Jak duża jest skala tego zjawiska?

Według badań przeprowadzonych w 2008 roku przez Rzecznika Praw Dziecka, wynikało, że z powodu emigracji zarobkowej ok. 2% dzieci w wieku szkolnym pozostawało pod opieką innych osób niż rodzice. Badania przeprowadzone przez MEN w 2010 oszacowały liczbę eurosierot w Polsce na sto tysięcy, najwięcej w województwach opolskim i podkarpackim. Inne badanie pokazało, że nie jest to wcale tak wysoka liczba – oceniło liczbę eurosierot na 45 tysięcy. 
Z ostatniego sondażu przeprowadzonego przez Rzecznika praw dziecka (2014 r.) wynika, że co piąte polskie dziecko może powiedzieć, że mój tata albo moja mama pracują za granicą. Trudno jest więc ustalić ile naprawdę jest eurosierot – między kilkanaście a sto kilkanaście tysięcy. Na pewno jest ich wystarczająco dużo, abyśmy mogli powiedzieć, że mamy do czynienia ze zjawiskiem społecznym. I nie jest to zjawisko ograniczone do Polski. Według danych organizacji pozarządowych, co najmniej pół miliona młodych Rumunów, Bułgarów, Mołdawian żyje bez mamy i taty. Na Ukrainie takich osób miało być w ciągu ostatniej dekady 9 milionów.
Z drugiej strony, ktoś powie – nic nowego. Już od wieków ojcowie emigrowali za chlebem, a potem ściągali do siebie rodzinę. No właśnie – ojcowie. Dzisiaj dotyczy to również matek i w tym znaczeniu jest to nowość. Bo o ile akceptujemy, że ojcowie wyjeżdżają i zostawiają żony z dziećmi, to już w sprawie matek zostawiających swoje dzieci nie jesteśmy tak wyrozumiali. Nadal tkwimy w stereotypie, że dziecko to obowiązek matki. I gdzieś tam w duchu myślimy: „jak ona mogła”. W rozmowach z kobietami, okazuje się, że często nie miały wyjścia. Mama Kuby i Mikołaja rozwiodła się z mężem, biznes, który prowadziła upadł, miała na głowie komornika, a w swojej miejscowości żadnych widoków na pracę. Co miała zrobić? Sprzedać mieszkanie? Gdzie podziałaby się z dziećmi? Wyjazd wcale nie był dla niej łatwą decyzją. Widziała go raczej jako jedyne wyjście z sytuacji i możliwość zapewnienia swoim dzieciom lepszej przyszłości. Faktycznie – po dwóch latach szarpaniny zabrała dzieci do Wiednia i mają się tam całkiem dobrze.
Jakie są skutki wychowywania się bez codziennej obecności rodziców? Bardzo zależy to od sytuacji w rodzinie, od wcześniejszych kontaktów dzieci z rodzicami i ich relacji z opiekunami. Na pewno w tej grupie częściej zdarzają się patologiczne zachowania typu zawalanie szkoły, wycofywanie się z życia towarzyskiego, przebywanie w nieodpowiednim towarzystwie, agresywność, jak również różne zaburzenia emocjonalne typu anoreksja, bulimia, i inne, które później trzeba pewnie będzie latami leczyć na kozetce u psychologa. Jak pomóc tym dzieciom? Tu też widać bezradność naszych placówek wychowawczych, które nie są przygotowane na takie sytuacje. Nauczyciele nie wiedzą, jak powinni się zachowywać. Przymykać oczy czy stawiać rodziców przed sądem rodzinnym? Z drugiej strony, w ostatnim raporcie Rzecznika Praw Dziecka czytamy, że 90% ankietowanych dzieci, mimo iż doświadczają długotrwałej nieobecności jednego lub nawet obojga rodziców, wypowiadało się pozytywnie o rodzinnym domu. Wygląda na to, że mamy super wyrozumiałe, mądre i dojrzałe dzieci. Ale i tak, przecież wszyscy wiemy, że kiedy byliśmy dziećmi, to najlepiej nam było, gdy mogliśmy się przytulić od czasu do czasu do mamy i wejść na kolana tacie, nawet jeśli od czasu do czasu dawali nam burę.

Polecamy

Aniśmy się obejrzeli, a tu Boże Narodzenie stuka do drzwi, z reklam ciśnie się wszechobecny „Santa” z czerwoną czapą i białą brodą, na wystawach sklepów dominuje i kłuje w oczy świąteczno-konsumpcyjny kolor zielono-purpurowy gdzieniegdzie przetykany złotem. W ramach reminiscencji z czasów PRL-u dziś czas na: „ze ślepym o kolorach”.

Wiosna zaczęła się na dobre, co dla osób mających ogródki oznacza okres wytężonej pracy. Niestety, ja nie należę do fanów grzebania w ziemi i przycinania gałązek.

Od kilku lat mieszkam w Belgii i muszę się przyznać, że miałam zdecydowanie więcej czasu na zwiedzanie, kiedy przyjeżdżałam tu jako turystka. Dzięki temu poznałam liczne muzea i ciekawe miejsca w Brukseli, Brugii czy Gandawie.

 

Tybetanskie oczyszczanie Pierwotna mądrość poza przyczynami i skutkami, karmą. Połączenie z nią nie wymaga wysiłku (np. Nie chodzi o usilne staranie się żeby być szczęśliwym.) Zamiast odkryc wewnatrz, ze to szczescie już istnieje, spokój jest w nas, a samo żądanie spokoju zakłóca go.

22 lutego 2015 r. okazał się wielkim dniem dla polskiego kina. Oto „Ida” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego została nagrodzona Oscarem w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny.

Nieodłącznym elementem belgijskiej tożsamości jest piwo. Gdziekolwiek będziemy na świecie, jest to jedno z oczywistych skojarzeń z Belgią. Pomimo niewielkiej powierzchni i liczby ludności w skali globalnej, Belgia jest potęgą w dziedzinie piwa.

Grób kobiety ze średniowiecza odsłonili archeolodzy prowadzący wykopaliska na brzegu jeziora Lednickiego. Rekonstrukcja szkieletu przyniosła informację, że kobieta mierzyła ok. 215 cm. W czasach, kiedy rosły mężczyzna mierzył ok.

Oszuści w Internecie to częste zjawisko w dzisiejszych czasach, którego należy się wystrzegać.

Ciężarek jest jednym z głównych elementów zestawu karpiowego. To on pomaga w samozacięciu się karpia i utrzymuje zestaw w łowisku. Dzięki niemu możemy zarzucać zestawy na bardzo duże odległości. Ich kształt i masa z góry określa ich przeznaczenie.

 

Już za kilka tygodni święta Bożego Narodzenia, a jeszcze wcześniej Mikołajki. Na pocztę dostaję coraz więcej zapytań odnośnie tego, jaki aparat wybrać, czym się kierować, czy kupić używany aparat, czy nowy w sklepie.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Mini galeria 04
  • Bal Gimnazjalistów
  • Ani Mru Mru
  • Miss Fitness
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Krakus
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Koncert Budki Suflera
  • Mini galeria 03
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Dzień Dziecka 2012

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices