Dziś jest , imieniny obchodzą:

Majowy wypad w góry

Maj to dla większości ludzi jeden z najbardziej ulubionych miesięcy w roku. Nie tylko dlatego, że to już koniec zimna, szarugi i deszczu, ale także ze względu na budzącą się do życia przyrodę. Robi się coraz cieplej, lato zbliża się nieuchronnie, dni stają się coraz dłuższe. W końcu można wybrać się na wycieczki i majówki, bez obaw o przeziębienie się, złapanie grypy czy nabawienie się kataru. Krótkim wyjazdom weekendowym sprzyja nie tylko wiosenna aura, ale i dodatkowe dni wolne od pracy. W maju są przecież przynajmniej dwa długie weekendy i to niezależnie od kraju, w którym się mieszka.

 

Korzystając z dobrodziejstwa tego uroczego miesiąca, postanowiliśmy wybrać się gdzieś poza Brukselę na jeden z długich weekendów. Wraz z pierwszymi promieniami słońca mieszkańcy Belgii tłumnie wylegają z domów i większość z nich pędzi na północ, aby pooddychać morskim powietrzem. Nie mieliśmy najmniejszej ochoty do nich dołączyć i stać w korkach pełnych samochodów ciągnących do Ostendy, Knokke czy La Panne. Wybraliśmy południe kraju i wyjazd w Ardeny, licząc na mniejsze oblężenie turystami i na zwiedzenie nieznanych nam jeszcze zakątków kraju.

 

Pakowanie poszło sprawnie, bo choć jak zawsze mieliśmy dużo rzeczy, to jednak nabyliśmy nieco wprawy w szykowaniu toreb i waliz dla siebie i dla malucha. Największy kłopot był oczywiście ze mną, bo – tradycyjnie – nie wiedziałam co będzie mi potrzebne. Po analizie prognoz pogody na trzech różnych portalach, tak dla pewności, czy przewidują tę samą aurę, dokonałam wyboru i z bólem serca odłożyłam niektóre ciuchy. Okazało się też, jak co roku na wiosnę, że w sumie moja wielka szafa pełna ubrań, wymaga uzupełnienia, bo nie mam tak naprawdę w co się przyodziać. Każda kobieta zna doskonale ten stan, gdy przeglądając swoją garderobę stwierdza słowami znanej piosenki: ja nie mam co na siebie włożyć... sto sukien a każda jak łach.... Gdy w końcu kwestie odzienia zostały rozwiązane, wałówka na podróż zapakowana, podobnie jak torby podróżne i walizka, wózek i rowerek Pawełka, wyruszyliśmy w drogę.
Było jeszcze dosyć wcześnie rano, więc wyjazd z Brukseli nie był żadnym problemem. Mknęliśmy jak strzała na południe, zatrzymując się po drodze tylko jeden raz, na siusiu i na kawę dla nas oraz ciepłą czekoladę dla naszej pociechy. W niecałe dwie godziny później dotarliśmy do miejscowości Han-sur-Lesse położonej nad rzeką Lesse. To urocze małe miasteczko słynące z grot de Han oraz z rezerwatu przyrody ze zwierzętami. Wszystko to można zwiedzać, co też niebawem uczyniliśmy, robiąc sobie jedynie przerwę na obiad między jedną atrakcją a drugą.

 

Okolica okazała się naprawdę urocza. Pawełek był zachwycony przejażdżką po rezerwacie i widokiem niedźwiedzi, jeleni i innych zwierząt, które widział w telewizji albo w książeczkach dla dzieci. Podobała mu się też grota, chociaż na początku ciemność i chłód sprawiły, że poczuł się niepewnie i wylądował na moich rękach. Niesienie na zmianę malucha nieco utrudniało nam zachwyt nad podziemnymi grotami, ale w sumie nie było tak źle. Popołudniu mogliśmy odpocząć, bo dzieciaka pochłonął pobliski plac zabaw oferujący naprawdę wiele atrakcji dla najmłodszych turystów. Wieczorem pojechaliśmy do wynajętej na cały weekend prywatnej kwatery, która okazała się tym razem strzałem w dziesiątkę. Było czysto, elegancko, cicho. Po lekkiej kolacji i kąpaniu, padliśmy w trójkę ze zmęczenia i jeszcze przed ciszą nocną o dwudziestej drugiej dochodziło z naszego pokoju wielkie chrapanie.

 

Pozostałe dwa dni naszego weekendowego wypadu za miasto upłynęły nam na zwiedzaniu okolicy, degustowaniu lokalnej kuchni i wysypianiu się za wszystkie czasy. W sumie nic szczególnego, ale jednak bardzo przyjemnego. Tym bardziej, że pogoda nam dopisała, może nawet nieco za bardzo. Sucha, słoneczna aura trwająca od kilku dni sprawiła, że drzewa, krzewy i kwiaty zaczęły kwitnąć na całego. Niektóre, speszone zimnym marcem, nieco zaspały z pąkami i dopiero pod koniec kwietnia zaczęły budzić się do wiosny, by w końcu w maju pokazać się w pełnej krasie. Inne z kolei, zwłaszcza trawy, sprowokowane ciepłem i słońcem, przyśpieszyły swój proces kwitnięcia, sprawiając niemiłą niespodziankę wszystkim alergikom, do grona których zaliczam się także i ja. Silnie uczulona na trawy, ale niespodziewająca się jeszcze ich ataku, wyruszyłam na weekend bez mojego corocznego oręża w postaci kropli i tabletek. To, co udało mi się wybłagać w aptece bez recepty, w żadnym stopniu mi nie pomagało. Kichałam całymi seriami, coś na wzór kanonad ciężkiej artylerii podczas oblężenia miasta. Zakrapianie nosa nie przynosiło mi żadnej ulgi. Odrobinę pomagało moczenie chusteczki i przykładanie mokrej do nozdrzy, a także wkładanie nosa pod kran z zimną wodą. Oczy miałam czerwone jak królik, załzawione i zaropiałe. Ciemne okulary nieco łagodziły podrażnienie, ale daleko mi było do normalnego wyglądu. Każdy, kto na mnie spojrzał myślał zapewne, że płakałam, bo opuchnięte od tarcia ręką powieki były nabrzmiałe i czerwone. Nie nadawałam się do uśmiechania na zdjęciach, toteż głównie to ja robiłam Jackowi z Pawełkiem fotki. Przez cały weekend, jedynym momentem wytchnienia od alergii było zwiedzanie grot de Han. Dlatego też, w drodze powrotnej do Brukseli, zatrzymaliśmy się w Dinant, które również słynie z podziemnych jaskiń udostępnionych turystom. Dwie godziny spokoju od nasilonych objawów alergii były dla mnie prawdziwym błogosławieństwem. A cały długi weekend zaś, nauczką na przyszłość. Jak bowiem powtarzała przy różnych okazjach św. pamięci babka Łucja: Za głupotę płacić trzeba, jak się nie wzięło z domu, tego co potrzeba.

Anna Karska

Polecamy

Spośród wielu znakomitych belgijskich piw wyróżniają się te robione przez zakony trapistów. Uznanie ich wyjątkowego charakteru pozwoliło nie tylko na obecność w Belgii, ale i na całym świecie. Tego dowodem jest również upodobanie innych zakonów rozsianych w Europie i poza nią.

W Belgii istnieje możliwość zatrudnienia pracowników sezonowych w tzw. “sektorach zielonych” czyli w rolnictwie oraz ogrodnictwie.

O otrzymanie prawa do zasiłku dla bezrobotnych w Belgii mogą ubiegać się osoby, które zostały zwolnione z pracy z przyczyn od nich niezależnych lub którym wygasła umowa na czas określony (również umowa z biurem pracy czasowej – interim) i które nie otrzymały kolejnej umowy o p

W życiu każdej dojrzałej kobiety pojawia się moment, kiedy musi zostać sama. Najlepiej sama ze sobą. No i doczekałam się po wielu latach małżeństwa. Popołudnie i wieczór. Wolne. Mąż wyjątkowo został w pracy do 23, a dzieciaki przebywały na wycieczce szkolnej. Z noclegiem!

14 lutego – Walentynki, to dzień, który spędzamy z bliską nam osobą. W tym roku wypada on w sobotę. Dla wielu osób jest to dzień wolny od pracy, zatem znakomita okazja do wykonania kilku zdjęć.

To, że powinno się stawiać wyraźne granice między dobrem i złem, wie każdy. Wiemy też, że trzeba o tym rozmawiać z dziećmi od najmłodszych lat. Ale jakie są efekty tej życiowej edukacji, najlepiej widać w szkole.

Wyprowadzanie psa do parku?! Niech szybko się załatwi, strażników nie widać. Segregowanie śmieci? Tak, ale nie bądźmy ortodoksami, czarny worek pochłonie wszystko. Guma z gęby wyleciała na chodnik? Spokojnie, niech leży – ludzie zadepczą. Plastikowe torby na zakupach? Niech będą, pewnie w domu się przydadzą. Polskie zachowania „na emigracji” dalekie są od wzorca, choć – przyznać trzeba – wielkich powodów do wstydu nie mamy.

Marzec w potocznej świadomości kojarzy się ze świętowaniem Dnia Kobiet oraz Dnia Wagarowicza, kiedy to dziatwa w całej Polsce topi tak zwaną Marzannę przeganiając tym samym zimę do morza.

Usiadłem przy stole w kuchni, roztrzęsiony, nie mogąc pozbierać myśli. W rękach trzymałem dwa klucze - jeden, który otrzymałem od właściciela wynajętej kawalerki w Liège, a drugi znaleziony w kopercie na progu swego domu w Brukseli. Były identyczne.

Na terenie Belgii mieszka wielu Polaków, a Belgia zawdzięcza wolność również polskim żołnierzom z 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka. Zbliżający się Dzień Wszystkich Świętych, gdy jesteśmy z dala od grobów najbliższych, jest okazją do uczczenia pamięci poległych w czasie wojny.

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Bal Karnawałowy 2012
  • Miss Fitness
  • Ani Mru Mru
  • Krakus
  • Koncert Golec u-Orkiestra
  • Mini galeria 04
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Koncert Budki Suflera
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Dzień Dziecka 2012
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Bal Gimnazjalistów
  • Mini galeria 03
  • Bal Karnawałowy 2011
  • Bal Karnawałowy 2012

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices