Dziś jest , imieniny obchodzą:

Dzień, którego nie zapomnimy...

Wiadomość o zamachu na lotnisku Zaventem dociera do mnie przed 9.00 w sklepie. Przeraża mnie, zwłaszcza, że dwa dni później mam lecieć do Polski na święta. W pośpiechu wracam do domu, żeby dowiedzieć się czegoś więcej z telewizji. Makabra. Mówią już nie tylko o lotnisku, ale i wybuchach w metrze.

 

Nawet na trzech stacjach, co potem zdementowano. Łapię za telefon, żeby zadzwonić do najbliższych. Zapytać czy już wiedzą i sprawdzić jak się mają. Mąż. Przyjaciele. Znajomi pracujący w dzielnicy europejskiej. Chcę też powiadomić krewnych w kraju, bo pewnie się martwią, jeśli słyszeli już wiadomości. Złość. Nie działają telefony. Ulga. Na szczęście można wysłać i odbierać SMS-y. Zdenerwowanie i strach. O siebie. O najbliższych. Tych najdroższych: dzieci! Biegiem do szkoły, żeby je odebrać, bo informacje coraz bardziej przerażające. Znów 4. stopień zagrożenia! Bezradność. Nie chcą wypuścić dzieci, dopóki nie otrzymają wytycznych od władz. Ale to moje dzieci! Nasze! Bo pod szkołą już sporo rodziców, w tym znajome Matki-Polki. Buntujemy się, ale dyrektorka jest nieugięta. Umawiamy się na 12.00, gdy jest przerwa. W kupie raźniej. Nie damy się zbyć. Ale gdzie tam do południa. Czas się dłuży.

 

Znów dom, wiadomości w telewizji, internecie. Nareszcie telefony zaczynają działać. Ogromne emocje. Dzwonią bliscy z Polski. Mama płacze. Siostra płacze. Zamartwiający się o nas krewni z Paryża, o których po 13. listopada też drżałam. Sama płaczę. Ze strachu, z bezradności, z poczucia, że też tam mogłam być razem z dziećmi. Tym bardziej, że pokazują zdjęcia znanych mi z odpraw do Polski kontuarów (a raczej ich resztek...) SNBrussels, przy których ekplodowała jedna z bomb. A więc wystarczyło, żeby to był inny dzień – bo godzina prawie ta sama co pora odlotów do rodzinnego miasta – i mogłabym już nie żyć. Pokazują pusty wózek. Taki sam jak wózek mojego dziecka...

Uświadomienie sobie kruchości ludzkiego istnienia, o której na codzień się zapomina. Znowu szkoła. Udaje się zabrać dzieci do domu. Radość, że są całe, zdrowe i bezpieczne. Wciąż to dziwne uczucie: mieszanka lęku i ulgi, że w ten feralny wtorek nie było się na lotnisku ani w metrze. Radość, że się uniknęło śmierci, co nie było dane tym wszystkim niewinnym ofiarom. Wśród nich – o czym dowiemy się z czasem - nasza rodaczka, która zginęła w wybuchu bomby na stacji Maalbeek. Polka, kobieta, matka, emigrantka, która wiele lat temu przyjechała do Brukseli – jak wielu z nas - w poszukiwaniu lepszego życia... Zamiast tego - znalazła śmierć. Na dzień przed wylotem do domu na święta...

 

Nikt z nas nie zapomni 22 marca tego roku. Żadna z matek – na obczyźnie czy w Ojczyźnie - nie zapomni strachu o swoje dzieci. Świętujmy więc tegoroczny Dzień Matki w sposób wyjątkowy. Radośnie, ale i z nutą refleksji, ciesząc się z obecności bliskich, z tego, że żyją i że my żyjemy... A na koniec pomyślmy o matkach, które straciły potomstwo i o dzieciach, które nie mają już swoich mam. Wspomnijmy też św. pamięci Panią Janinę, dzielną Matkę-Polkę, dla której dzieci 26 maja tego roku będzie wyjątkowo smutny...

Polecamy

W czasach, gdy nasz mózg jest zalewany niezliczoną ilością informacji, które potem musimy przetworzyć, coraz trudniej przychodzi nam zapamiętywanie numerów, dat, haseł, adresów czy nawet imion.

W związku z wejściem w życie nowej ustawy antyterrorystycznej, każda karta SIM musi zostać zarejestrowana i przypisana do danego klienta. Termin rejestracji upływa 1 lutego bieżącego roku. Kto nie zdąży przed tą datą zarejsetrować swojego numeru – straci go bezpowrotnie.

Łukasz ma 30 lat i pracuje na budowie. Specjalizacja – demolka i szpachlowanie. Ma dobry kontakt z kolegami z pracy, ale jest coś, czego o nim nie wiedzą. Ma narzeczoną, z którą mieszka w dwupokojowym mieszkaniu. Jeden pokój jest zarezerwowany tylko dla niego.

Nie do rzadkości należą przypadki, gdy ludzie prowadzą wspólne życie, pomimo, iż nie zawarli ze sobą związku małżeńskiego. Sytuację taką odzwierciedla instytucja konkubinatu. W Belgii w przeciwieństwie do Polski, ustawodawca już dawno wypowiedział się na ten temat.

Szanowni Państwo, wiem, że wspominanie o jarmarkach świątecznych w styczniu to troszkę tak, jak „musztarda po obiedzie”. Niemniej jednak, pisząc do miesięcznika, przygotowujemy artykuły ze znacznym wyprzedzeniem tj.

Kolejny rok zbliża nam się ku końcowi, zatem wypadałoby go godnie uczcić. Pozostaje tylko problem, jak się bawić, by potem rano nie wyglądać gorzej od pustych butelek i puszek pozostawionych na stole.

Dzień Kobiet od lat dzieli społeczeństwo na zwolenników i przeciwników. Podział dotyczy celebrowania tego wciąż kontrowersyjnego święta. Żeby choć trochę przybliżyć fenomen 8 marca, poprosiłam o wypowiedź ludzi dobrze nam znanych z mediów.

Dzieci – najcenniejsze co mamy. Często przekorne i niesforne, jednak zawsze kochane. W dzisiejszym artykule nie będę się jednak skupiał jak je fotografować, ponieważ każdy rodzic ma na to swoje sposoby. Dzisiaj odpowiem na pytanie, które otrzymuję od wielu rodziców: jak zachęcić dzieci, aby fotografowały.

W dniach 29-27 czerwca na kanale niedaleko Brukseli odbyła się pierwsza szkółka karpiowa. Głównym pomysłodawcą oraz organizatorem tej imprezy był znany karpiarz-tester firmy Bandit Carp, Mariusz Narel.

Z każdym rokiem w całej Europie coraz więcej wędkarzy stosuje zasadę „Złów i wypuść”. Dla wielu z nas pojęcie tych dwóch słów jest bardzo zrozumiałe, ale czy zastanawialiście się, czy na pewno tak jest?

Reklama

Poczta kwiatowa
Radio Roza
niderlandia.org
polonia.be

Galeria

  • Bal Karnawałowy 2011
  • Ani Mru Mru
  • Dzień Dziecka w szkole 2010
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Miss Fitness
  • Mini galeria 04
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Krakus
  • Majówka Comblain La Tour 2010
  • Dzień Dziecka 2012
  • Koncert Budki Suflera
  • Bal Gimnazjalistów
  • Mini galeria 03
  • Bal Karnawałowy 2012
  • Koncert Golec u-Orkiestra

Oni nam zaufali

kuchnia
ing
wbc
rossignol
permis
aaxe
wiewiorka
les delices